Artyści nie chodzą w piżamach!

Fotocooltura 6266 m

Słowa Tadeusza Rollke z filmu „Dziennik z podróży” utkwiły mi w pamięci. Nie dlatego, że zastanawiałam się nad tym czy artyści rzeczywiście nie chodzą w piżamach, ale dlatego, że byłam pewna, że chodzą i to w tych zwyczajnych, a może jeszcze w schodzonych kapciach siedząc na tarasie pijąc kawę i paląc papierosa nie myśląc wcale o tym, że są wielkimi gwiazdami.

Festiwal? W Obornikach? Naprawdę? To tylko niektóre z wielu pytań, na które nie miałam siły odpowiadać, a mnożyły się i rodziły jak podgrzybki z obornickich lasów po porządnym deszczu. Ha ha i jeszcze fotograficzny festiwal? – tak, sarkazm też pojawiał się w wypowiedziach mniej lub bardziej bliskich znajomych. A właśnie, że tak i to po raz trzeci! I przyjedzie Chris Niedenthal, Tadeusz Rolke, Michał Gonicki, Wiktor Franko, Filip Springer, Marek Lapis, Rafaela Jasinowicz i inni.  

I przyjechali. I były to dwa czerwcowe intensywne fotograficzne i artystyczne dni w Obornikach. W mieście, które często bywało obrażone na kulturę przez wielkie K ( przez małe K również) i często nie szczędziło swojej dezaprobaty dla wszystkiego co chciało się organizować, dziś jest i było po raz trzeci sercem ogólnopolskiego festiwalu fotografii.

Zacznijmy od początku. Po pierwsze – wystawy dostępne dla wszystkich. Portrety, zdjęcia, malarstwo, krajobrazy Polski współczesnej i Polski lat odległych. Zdjęcia mieszkańców Obornik, żeby każdy poczuł się jeszcze bardziej jak w domu i sztuka współczesna w wykonaniu Rafaeli Jasionowicz.  Czy komuś jeszcze czegoś brakowało? Czasami czasu, bo okazywało się, że jeszcze jedna wystawa została przez nas ominięta.

Po drugie – tu należy się szczególne wyróżnienie – dla… meblościanki. Oklaski i wielki aplauz dla tego reliktu przeszłości, który jednak gości jeszcze w wielu polskich domach. W otoczeniu pięknych foteli z drewnianymi rączkami, szklanych bibelotów i szklanek w koszyczkach sprawiała wrażenie majestatycznej królowej tego festiwalu. Nic dziwnego, bo była doskonałym tłem dla barwnych opowieści Christa Niedenthala o czasach nieco mniej barwnych, bo przyprószonych siwizną kolejek, których młodsze pokolenie festiwalowych gości nie pamięta i pustych półek, których starsze pokolenie nie chce pamiętać. Niemniej jednak, maszyna czasu zadziałała i przeniosła nas do lat 70tych i 80tych, a potem wprost pod meblościankę, gdzie Niedenthal podpisywał książki.

Po trzecie fantastyczne, tajemnicze i niewyobrażalnie nienadęte dumą ich twórcy - portrety. Wiktor Franko ze swoim swobodnym stylem wypowiedzi podbił serca publiczności opowiadając o naszyjniku z raków i swojej muzie – Ewie. W trzecim punkcie zatrzymamy się  jeszcze na przystanku Beksiński, gdzie mogliśmy obejrzeć jego fotografie, obrazy i posłuchać o tym co inspirowało tego jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich malarzy.

Wyciągnijcie szyję jak gołąb i nie krzyżujcie rąk na piersiach jeśli nie chcecie mieć trzeciego i czwartego podbródka i wyglądać na zdjęciach dość postawnie – mówił Michał Gonicki na warsztatach i krótkim wykładzie – jak pozować. Wszyscy przenieśli się do amfiteatru na praktyczne porady z zakresu fotografii modowej, a Tadeusz Rolke jak gdyby nigdy nic przechadzał się po scenie pytając w jakich latach amfiteatr obornicki został zbudowany. Później razem z Gonickim był głównym bohaterem dokumentu Dziennik z podróży w trakcie spotkania autorskiego.

Czwarta część fotocoolturowej podróży ( w dużym skrócie) to Filip Springer i jego warsztaty FOTO – GRAFIA Zdjęcie i pismo, a także spotkanie autorskie dla pasjonatów zdjęć architektonicznych.

O festiwalu można pisać jeszcze wiele, ale co najważniejsze wszyscy zaproszeni goście mieli w sobie niewyobrażalną swobodę, która przekładała się na to, że każdy kto choć chwilę chciał z nimi porozmawiać nie miał z tym żadnego problemu. W pobliżu swoich zdjęć stał Chris Niedenthal, z którym można było porozmawiać i zapytać o nie, a inni goście też nie dotykali czubkiem nosa fotograficznego nieba, nie byli nadęci ale po prostu przyjechali opowiedzieć o swojej pasji. Ta prostota, brak jakiejkolwiek bariery i poczucia wyższości nad innymi sprawiają, że Fotocooltura to wydarzenie naprawdę wyjątkowe. Kosma Walkowiak i Darek Foetke zrobili kawał świetnej roboty, a wolontariusze i inne osoby, które pomagały w całej organizacji mogą być  z siebie naprawdę dumni. Wielkie podziękowania należy skierować do Anny Jagodzińskiej, Tomasza Rojny, Adama Krasickiego i Piotra Zarównego.  A jeżeli jeszcze raz usłyszę zdziwione głosy, które nie wierzą, że w małym mieście można zorganizować wielki festiwal z wielkimi gwiazdami nie będę miała skrupułów żeby zrobić zdjęcia  ich wielkiego ego i wielkiego niedowierzania i pokazać na wystawie podczas kolejnej edycji Fotocooltury

 

Dodaj komentarz

Zasady:
Treści użytkownika serwisu eoborniki zwanego Autorem komentarza - zamieszczane, prezentowane, przechowywane i udostępniane są w serwisie eoborniki.pl w imieniu własnym Autora komentarza, na jego rzecz i na jego odpowiedzialność. Autor komentarza zamieszcza treści dobrowolnie i nie domaga się za to zapłaty.
Eoborniki.pl nie ponosi odpowiedzialności za zawartość treści zamieszczonych, publikowanych, przechowywanych i udostępnianych przez Autora komentarza na stronach serwisu. Eoborniki.pl zastrzega sobie prawo do usunięcia, zmiany wpisów uznanych za obraźliwe, niezgodne z prawem lub inne według uznania.
Przesłanie komentarza jest jednoznaczne z potwierdzeniem przeczytania i akceptacją niniejszych zasad.
W wypadku zauważenia naruszenia Zasad oraz innych uwag prosimy o zgłoszenie na adres redakcja@eoborniki.pl.


Kod antyspamowy
Odśwież