Nowa wspólna polityka rolna może zdecydować o przyszłości producentów rzepaku
Nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej na lata 2028–2034 może zdecydować o przyszłości krajowego rynku rzepaku i przemysłu olejarskiego. Przedstawiciele branży przekonują, że o konkurencyjności sektora zdecyduje nie tyle wysokość unijnego wsparcia, ile lepsze powiązanie wspólnej polityki rolnej z potrzebami rynku oraz polityką klimatyczno-energetyczną UE, w tym produkcją biopaliw. Ich zdaniem od tych decyzji będzie zależeć rozwój całego krajowego łańcucha – od producentów rzepaku po przemysł olejarski i biopaliwowy.
– Branża olejarska w Polsce to duży, prężny przemysł rolno-spożywczy, który produkuje przede wszystkim na bazie krajowych upraw rzepaku. W związku z tym, jeżeli mówimy o wspólnej polityce rolnej i nowej perspektywie finansowej, naszym oczekiwaniem jest, aby polscy rolnicy mieli jasną perspektywę możliwości utrzymania, a wręcz zwiększania upraw rzepaku w Polsce. Z tym jest niestety coraz trudniej – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Adam Stępień, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju. – Nie wszystkie kwestie są związane z WPR, ale np. z sytuacją na polach, a tutaj mamy sporo problemów.
Jednym z nich jest susza, która w wielu regionach uniemożliwiła prawidłowy rozwój plantacji. Według wstępnych danych ARiMR powierzchnia zasiewów rzepaku pod tegoroczne zbiory wynosi ok. 1 mln ha i jest o 93 tys. ha mniejsza niż rok wcześniej. Organizacje branżowe szacują, że tegoroczne zbiory wyniosą 2,8–3,2 mln t, podczas gdy krajowe moce przerobowe przekraczają 4,1 mln t rocznie. Powierzchnia upraw jeszcze w 2010 roku wynosiła ok. 946 tys. ha.
– Rzepak jest niezwykle ważną rośliną w płodozmianie. Oczekujemy, żeby mechanizmy związane ze wspieraniem rolników w działaniach prośrodowiskowych uwzględniały rzepak jako ważną roślinę, przełamującą monokultury zbożowe, żeby można było wspierać większą ochronę biologiczną. Tutaj koszyk finansowy do tej pory był mały. Chcemy również, żeby rzepak był traktowany jako roślina białkowo-oleista, dzięki czemu mogłaby korzystać ze wsparcia na rozwój rodzinnych białek paszowych – tłumaczy Adam Stępień.
Komisja Europejska proponuje, aby wsparcie dla rolnictwa w nowej perspektywie finansowej było elementem nowego Planu Partnerstwa Krajowego i Regionalnego, który ma zintegrować finansowanie kilku polityk unijnych.
– Uprawa rzepaku nie jest determinowana żadnym systemem wsparcia. Od 2010 roku praktycznie nie mamy żadnej płatności przeznaczonej dla tego kierunku uprawy, a mimo to mamy ponad 2,5-krotny wzrost powierzchni uprawy – podkreśla ekspert. – Potrzeby rynkowe związane chociażby z biopaliwami powodują, że rzepak broni się na rynku, w sposób ekonomicznie uzasadniony dla gospodarstw.
Ta roślina ma kluczowe znaczenie nie tylko dla produkcji oleju spożywczego, lecz także biopaliw i śrut wysokobiałkowych wykorzystywanych w żywieniu zwierząt. Zdaniem branży utrzymanie krajowych upraw jest warunkiem pełnego wykorzystania potencjału polskiego przemysłu olejarskiego oraz ograniczenia zależności od importu surowca. O dalszej opłacalności upraw decyduje przede wszystkim popyt ze strony przemysłu spożywczego i biopaliwowego.
– Biorąc pod uwagę to, w jaki sposób wygląda funkcjonalność krajowego łańcucha dostaw przetworów nasion roślin oleistych, można powiedzieć, że wspólna polityka rolna odgrywa bardzo istotną rolę. Niemniej kluczowym elementem, który determinuje możliwości jego funkcjonowania w tej skali, jest rynek, który został wykreowany zarówno przez cele spożywcze, jak i potrzeby względem wykorzystania surowców na cele biopaliwowe. Dostrzegamy konieczność skorelowania wspólnej polityki rolnej także z celami klimatyczno-energetycznymi – wskazuje dyrektor generalny PSPO.
Obowiązujące przepisy unijnej dyrektywy RED II ograniczają udział biopaliw produkowanych z roślin spożywczych i paszowych w realizacji celów odnawialnych źródeł energii w transporcie. Ponad dwie trzecie krajowej produkcji oleju rzepakowego jest wykorzystywane do produkcji biopaliw, dlatego regulacje dotyczące tego rynku mają bezpośredni wpływ na opłacalność upraw rzepaku.
– Nie możemy stosować więcej surowców rolnych na cele wytwórcze biopaliw, a przypomnijmy, że praktycznie 100 proc. polskich biopaliw wytwarzanych jest z krajowych surowców. Warto ten trend wzmacniać, w związku z czym potrzebna jest rewizja limitów dla biopaliw pierwszej generacji, aby rolnicy mogli szerzej korzystać z tej puli rynkowej – ocenia Adam Stępień.
Jak podkreśla, taka zmiana zwiększyłaby popyt na krajowy surowiec i wzmocniła cały łańcuch produkcji.
– Jeżeli chodzi o dodatkowe elementy wspierające czy stabilizujące rynek, jest szereg kwestii związanych z utrzymywaniem powierzchni uprawy poprzez skorelowanie narzędzi środowiskowych wspólnej polityki rolnej z oczekiwaniami rynkowymi, chociażby związanymi z redukcją śladu węglowego na poziomie uprawy. Mówimy o ekoschematach i unifikowaniu metod kalkulacji emisji z upraw, żeby pokazać, że polski rzepak jest zrównoważony i faktycznie niskoemisyjny – tłumaczy dyrektor PSPO.
Producenci biopaliw w Unii Europejskiej muszą wykazywać spełnienie kryteriów zrównoważonego rozwoju oraz wymagany poziom redukcji emisji gazów cieplarnianych w całym łańcuchu dostaw. Coraz większego znaczenia nabiera więc możliwość udokumentowania śladu węglowego surowców rolnych. Przedstawiciele branży oceniają, że ujednolicenie metod obliczania emisji oraz lepsze powiązanie ekoschematów z oczekiwaniami rynku mogłoby zwiększyć konkurencyjność krajowego rzepaku. Wskazują także na ograniczenie, jakim są wysokie ceny energii.
– Rynek tłuszczów roślinnych zmaga się z globalną konkurencyjnością na własnym rynku europejskim, a do tego dochodzą ograniczenia związane z dywersyfikacją surowców. Jeżeli chodzi o kwestie finansowania, powinniśmy wyjść nieco szerzej poza wspólną politykę rolną. Przykładem jest Pakt dla czystego przemysłu, który przewiduje bardzo istotne wsparcie w przejściu na gospodarkę zdekarbonizowaną, a więc dywersyfikację źródeł energii i większą efektywność energetyczną przemysłu. Takie programy wsparcia zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej uruchamiają już inne państwa UE, dlatego Polska również powinna podążać w tym kierunku, aby zachować konkurencyjność i ograniczyć rosnące koszty energii – przekonuje Adam Stępień.






