VII ZJAZD RODU WILHELMÓW

„Ach, co to był za zjazd …!” chciałoby się westchnąć, bo niestety już się goście rozjechali…. Ale po kolei….

Do VII Zjazdu Rodu Wilhelmów komitet organizacyjny przygotowywał się od roku… Bo to nie lada wyzwanie – zorganizować spotkanie 300 osób w Rogoźnie Wielkopolskim. Zjechali się na nie Wilusie z całej Polski (ok. 150 osób) oraz Holandii, Wielkiej Brytanii, a nawet z USA. Resztę uczestników stanowili mieszkańcy Wielkopolski, potomkowie Katarzyny i Pawła, którzy przyjechali do Rogoźna i sprowadzili innych gospodarzy z południowej Polski w roku 1930 z Prosny, gmina Praszka, powiat wieluński.

Spotkanie rozpoczęło się już w piątek, w Ośrodku Za Jeziorem w Rogoźnie – tam też nocowała duża grupa gości. Tradycyjnie, powitanie było długie, bo i ok 200 osób przybyło, żeby już zacząć świętowanie. Dominowało tradycyjne polskie jadło – kiełbasy z grilla i ogniska, ogóreczki świeżo ukiszone i chleb ze smalcem, placek drożdżowy, nie mogło też zabraknąć szlachetnych trunków. Ale – poza rozmowami, wspólnymi śpiewami i wspomnieniami, zaplanowano też pokaz talentów. Zarówno dzieci, jak i dorośli prześcigali się z różnorodnymi występami – był pokaz akrobatyczny, karate, nauka tańca hawajskiego, występ rodzinnej orkiestry dętej, śpiewy, a także nauka tańców prowadzona przez animatora Julkę Cebulkę… Utworzyła się spora grupa złożona z ludzi w każdym wieku, którzy namiętnie hasali do późna…Gwiazdą wieczoru była grupa łabędzi z Kaczego Stawu – pokaz tańca w ich wykonaniu wzbudził ogromny aplauz publiczności….

Nocne Polaków rozmowy skończyły się o świcie, a już o godz. 13.30 wszyscy uczestnicy Zjazdu spotkali się pod kościołem św. Wita w Rogoźnie. Wręczano tam identyfikatory – dzięki nim można się lepiej orientować, kto jest kim w czasie spotkania - i można było wziąć udział we mszy świętej w intencji – jakżeby inaczej – Rodziny Wilhelmów. Identyfikatory zostały wykonane w różnych kolorach, aby każda gałązka rodzinna mogła szybciej się odnaleźć.

Po nabożeństwie wszyscy ruszyli w stronę Rożnowic, gdzie udało się znaleźć salę i piękne otoczenie mieszczące dokładnie 297 gości. Najmłodszy uczestnik skończył właśnie 2 miesiące, najstarszym była 85-letnia ciocia Genia Zagrodnik z Brzezin.

Tę część zjazd rozpoczęto od wspólnego zdjęcia – jest to jeden z elementów wspólnie wypracowanej tradycji – stanowiący jednocześnie spore wyzwanie techniczne: jak objąć 300 osób tak, by można było je rozpoznać na zdjęciu? I to po latach? W tym roku rozwiązaniem okazał się podnośnik, z którego udało się pięknie objąć wszystkich obiektywem.

Kolejna tradycją jest rozpoczęcie spotkania w sali biesiadnej od odśpiewania hymnu rodu… Co spotkanie jest dopisywana do niego zwrotka, a zadaniem bojowym jest nauczenie się jej na pamięć przed zjazdem.

Uroczysty obiad w takim gronie to nie przelewki… Na stołach pojawiło się m.in. 1200 kawałków mięsa, apetycznie przyrządzonych przez firmę cateringową, 100 kg ziemniaków, 200 pyz i 20 kg kluseczek….I sporo innego pysznego jadła…. Rodzina dostarczyła 37 placków i 5 tortów, które cieszyły nie tylko podniebienie, ale i oczy… Ale jedzenie to nie wszystko. Ceremoniał zjazdowy przewiduje wiele kolejnych wydarzeń i punktów programu.

Jednym z ulubionych jest prezentacja DRZEWA GENEALOGICZNEGO. Jest ono przygotowywane a każdy zjazd, ponieważ rodzina się rozwija dość dynamicznie. W tym roku były na nim 932 listki…Przy okazji przedstawiane są kolejne odnogi rodziny – nasz pradziad miał 3 żony, więc jest to solidnie rozbudowane dzieło…

Inną tradycję stanowi dekorowanie seniorów rodu – od pierwszego zjazdu rodzina podkreśla znaczenie i szacunek, jakim otacza się w niej osoby najstarsze – w tym roku było to grono dziewięciu osób, które ukończyły 70 lat. Zostało im odśpiewane głośne sto lat, wręczone stosowne medale i upominki, a potem zatańczyli specjalny taniec ze swoimi bliskimi…. Dzieci miały okazję wziąć udział w konkursie plastycznym na portret seniora – ich prace były potem prezentowane w specjalnej galerii. Odczytano też listy i życzenia od osób, które nie mogły z różnych względów przybyć osobiście…

Przedstawiono również historię rodu, spotkań i poszczególnych zjazdów – a wzruszeniom nie było końca…Osoby siedzące przy stole – a celowo wymieszano wszystkich (pojawiły się wizytówki), by się lepiej poznali – odkrywały, że na pierwszym zjeździe, który odbył się w 1989 roku, siedziały koło siebie…Udało się także odtworzyć nagrania z tego spotkania, zapisane w archaicznej już dla wielu technologii wideo VHS – i było to niezwykłe doznanie – zobaczyć osoby, którymi kiedyś byliśmy, a także tych, którzy już odeszli…Ich osoby udało się przypomnieć podczas krótkiego przedstawienia, w którym uczestniczyli Wilusie rogozińscy – na wesoło przypomnieli historię pierwszego zjazdu i niektóre zdarzenia z nim związane…Publiczność śmiała się, płakała i nagrodziła aktorów owacjami na stojąco – nie brakowało też stosownych toastów.

I tak wieczór przeszedł w ranek. Wielu balowało do 4, a tu w perspektywie poprawiny ! W niedzielę o godzinie 14.00 większość biesiadników stawiła się na obiedzie i i kontynuowała rozmowy, tańce, zabawy. Niesamowicie spisały się dzieci, szybko się zaprzyjaźniły i bawiły razem, mając do dyspozycji spory teren i plac zabaw.

        Niestety, nadszedł czas zakończenia, goście się rozjechali ok. 20.00 i można było dokonać pewnych wstępnych podsumowań. Jakich? Choćby takich, że zjazd był bardzo udany i że warto było podjąć to wyzwanie. Że kolejny za pięć lat – ale trud na siebie przyjmuje strona z Brzezin….Że pogoda dopisała – bo w sobotę był najzimniejszy – podobno – dzień miesiąca (tylko 25 stopni)…I że na ognisko zakupiono 600 kiełbas i 37 bochenków chleba – a i tak chleba zabrakło…I że mamy piękne logo, które pojawiło się na wszystkich przedmiotach, prezentach, śpiewnikach, magnesach…I że chyba takie zjazdy są unikalne i warto podzielić się tą radością…I zanuciliśmy na koniec najnowszą zwrotkę hymnu: „To siódmy zjazd nasz rodzinny w ciągu trzydziestu lat, Już dziś myślimy o ósmym, daj Boże nam sto lat!”.

 

tekst, foto:Kinga Wójcik

Dodaj komentarz

Zasady są częścią składową polityki prywatności: https://www.eoborniki.pl/home/polityka-prywatnoci.html. Treści użytkownika serwisu eoborniki zwanego Autorem komentarza - zamieszczane, prezentowane, przechowywane i udostępniane są w serwisie eoborniki.pl w imieniu własnym Autora komentarza, na jego rzecz i na jego odpowiedzialność. Autor komentarza zamieszcza treści dobrowolnie i nie domaga się za to zapłaty.
Dane gromadzone w serwisie to: adres IP, adres email, nazwa autora komentarza. Usuniecie komentarza oraz wszystkich danych możliwe jest po przesłaniu maila z adresu wprowadzonego w trakcie przesłania wpisu na adres kontakt@eoborniki.pl.
Eoborniki.pl nie ponosi odpowiedzialności za zawartość treści zamieszczonych, publikowanych, przechowywanych i udostępnianych przez Autora komentarza na stronach serwisu. Eoborniki.pl zastrzega sobie prawo do usunięcia, zmiany wpisów uznanych za obraźliwe, niezgodne z prawem lub inne według uznania.
Przesłanie komentarza jest jednoznaczne z potwierdzeniem przeczytania i akceptacją niniejszych zasad.
W wypadku zauważenia naruszenia Zasad oraz innych uwag prosimy o zgłoszenie na adres kontakt@eoborniki.pl.


Kod antyspamowy
Odśwież