fbpx

Wicherki zrobiły swoje (foto)

Wicherki zrobily swoje

KS Auto Wicherek Oborniki wygrał 3:2(1:1) z KS Futsal Leszno. Cieszą punkty, ale na pewno nie gra zespołu Bartosza Łeszyka.

Podbudowany rywal

Goście przyjechali do Obornik podbudowani pierwszym historycznym zwycięstwem na parkietach II ligi. Odnieśli je przed tygodniem z zielonogórskim AZS. Do Obornik przyjechali jednak jako ostatnia drużyna a na dodatek osłabiona brakiem kilku podstawowych zawodników. Zdecydowanym faworytem był więc Auto Wicherek.

Kto jest kim?

Na parkiecie nie było widać, że gra najlepsza z najgorszą drużyną II ligi. Oborniczanie popełniali wiele błędów i nie potrafili sobie poradzić z agresywną grą przeciwnika. Na efekty nie było trzeba długo czekać. W 3 minucie goście objęli prowadzenie po bramce Filipa Walczaka.

Gospodarze nadal jednak nie potrafili się przełamać i grali bardzo słabo. Przy kolejnej akcji leszczynian z pomocą przyszedł Auto Wicherkowi słupek, a następnie ofiarną interwencją popisał się Marcin Antczak. 

 Bramka M. Wicbergera

W 10 minucie oborniczanie wyrównali. Po agresywnym odbiorze piłki na listę strzelców wpisał się Mikołaj Wicberger. Goście przy tej sytuacji mocno protestowali. Uważali, że przy odbiorze piłki ich zawodnik był faulowany. Sędziowie jednak byli innego zdania.

Do przerwy Auto Wicherek nie zdołał nic więcej wywalczyć. Popełniał ciągle wiele błędów, ale goście nie potrafili tego wykorzystać. 

Z nadzieją na lepsze widowisko

W 23 minucie Mikołaj Siwecki wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Wydawało się, że oborniczanie łapią wiatr w żagle. Kolejne akcje nie przyniosły jednak podwyższenia wyniku. Goście wierzyli, że uda im się jeszcze odwrócić losy spotkania i to im się udało.

W 31 minucie za zagranie ręką jednego z zawodników gospodarzy sędziowie podyktowali rzut karny. Zawodnik leszczyński wykorzystał sytuację i w Hali OCS przy ul. Obrzyckiej 88 zrobiło się bardzo nerwowo.

Gospodarze za wszelką cenę chcieli zdobyć w niedzielę 3 punkty. Już w 32 minucie pomógł w tym Mateusz Ostrowski dając oborniczanom kolejny raz prowadzenie. 

Bartosz Andrys zaporą

Ostatnie minuty meczu to ostrzał bramki Bartosza Andrysa. Tego dnia był jednak zaporą dla gości. Przez pierwszą część meczu nie miał wiele pracy. W drugiej odsłonie musiał popisać się kilkoma ważnymi interwencjami i to dzięki tej osobie Auto Wicherek utrzymał szczęśliwie wygraną do końca meczu.

Mecz do zapomnienia

W przekroju całego spotkania zawiódł szczególnie Bartosz Nogalski. Błędy w niedzielne popołudnie zdarzały się jednak wszystkim zawodnikom. Nawet Andrys w 39 minucie podał piłkę prosto pod nogi rywala. Na szczęście sam zażegnał niebezpieczeństwo.

W tym meczu liczyło się zdobycie 3 punktów. Cel został zrealizowany i do awansu do I ligi Auto Wicherek potrzebuje już tylko 3 punkty, które musi zdobyć w 4 ostatnich meczach.