Przejdź do głównej treści

Efektowny spektakl. Ale o czym?

| KubaP | Kultura

fot. paluszkiewicz.blogspot.comFestiwal Teatralny Malta (teraz zwany Maltafestivalem) już za nami. Finałowe przedstawienie Hiszpanów z La Fura Dels Baus miało oszołomić masową (a nie elitarną - schowaną w wielu miejscach teatralnego "dziania się" tych kilku dni) publiczność. I oszołomiło. Mnie też, a co. Żałuję tylko, że nie wiem, o czym to było...

Od początku było wiadomo, że to będzie COŚ. Po pierwsze - z racji zasłużonej renomy hiszpańskiego teatru, który przyzwyczaił do tego, że można od niego wymagać bardzo wiele. Po drugie - wynikało to z prostej obserwacji skomplikowanych logistycznych przygotowań do tego megaspektaklu. Rusztowania z reflektorami, stroboskopami, nagłośnieniem, estrada dla chóru, wielka kula, animowana lalka wielkości kamienicy zawieszona na jeżdżącym dźwigu, inny - nieba sięgający - dźwig unoszący na wysokość kilkudziesięciu metrów zagadkowe stalowe konstrukcje. Dziesiątki ludzi krzątający się po Starym Rynku już kilka dni przed spektaklem.

Nie można było przegapić.

Się wybrałem, a co.
Miał być przemarsz - z Placu Wolności na Rynek.
Był.
Ale najpierw obok Arkadii ustawiony na schodach chór coś śpiewał, a aktorka na ciężarówce z nagłośnieniem coś deklamowała.
Stałem niedaleko, ale... nie słyszałem.
Poprawiło się, kiedy orszak (poprzedzony orkiestrą dixielandową) ruszył w kierunku Rynku. Udało mi się wmiksować w tłum bardzo blisko jadącego auta i przez kilka chwil słyszałem.
Później znów fala ludzi odepchnęła mnie na bok i znów... słowa utonęły w przypadkowych pogawędkach dobiegających ze wszystkich stron.
Efektownie podświetlony, zawieszony na dźwigu, manekin maszerował w dół ulicą Paderewskiego, za nim orszak z megafono-samochodem, za nimi pochód tysięcy ludzi, ciągnący się na jakieś 300 metrów.
Cóż z tego, skoro mniej więcej od 50 metra nie było wiadomo, o czym mówi aktorka.
Niestety, na płycie Starego Rynku, na placu przed Ratuszem, nie było lepiej. Zainstalowane nagłośnienie przegrało z gwarem dobiegającym z pełnych, staromiejskich ogródków (w których o wiele większą atrakcją był najpierw mecz siatkarzy, a później jakiś pojedynek bokserski).
Anioł niesamowicie oświetlony reflektorem fruwał po niebie, akrobaci zwieszali się z kuli na wysokości wieluwielu metrów, wielka kula toczyła się po bruku, na innej - wyświetlano piękne wizualizacje.
I tak miałem wrażenie, zagubiony w gwarze przypadkowych głośnych rozmów pijanych balangowiczów, że ucieka mi grubo ponad połowa przekazu Hiszpanów.

A może właśnie chodziło o to, żebym czuł się zagubiony?

PS. Wielka szkoda. Mam wrażenie, że cały ten, mozolnie przygotowywany, pewnie drogi, spektakl, tak się "zmarnował"...

red. KubaP (www.paluszkiewicz.blogspot.com)

Artur Andrus był gościem rogozińskiej biblioteki. 
Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Oborniki zaprasza na wykłady o historii Obornik. Pierwszy z nich już się odbył.
Sołectwo Ocieszyn i filia Biblioteki Publicznej zorganizowali Narodowe Czytanie. To było drugie spotkanie z literaturą w tej wsi.
To tak, jakby Rogoźno stanęło na scenie razem z piętnastoma krajami świata. Krótkometrażowy film „SOBOTA” w reżyserii Wiesława Zielińskiego znalazł się w finale XXXII Międzynarodowego Festiwalu Filmów Niezależnych Publicystyka 2025, który odbędzie się w dniach 24–25 października 2025 r. w Kędzierzy…
Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Oborniki pochwaliła się nowymi komiksami z serii "Kajko i Kokosz".
Planowany na 9 sierpnia koncert FANKI oraz Wiktora Dyduły został odwołany. Wydarzenie miało być częścią cyklu „Gwiazdy w Parku”.
W Muzeum Regionalnym im. Wojciechy Dutkiewicz w Rogoźnie można obecnie podziwiać niezwykłą wystawę fotograficzną autorstwa Lesława Kaniewskiego pt. „Bezkrwawe łowy, czyli polowanie z aparatem w ręku”. To zaproszenie do świata natury widzianej oczami człowieka, który zamiast strzelać, wybiera obserw…