S11 Poznań–Oborniki dopiero w 2029 roku? GDDKiA odpowiada na pytania eoborniki.pl

Budowa S11 na odcinku Poznań–Oborniki ma się zakończyć dopiero w pierwszej połowie 2029 roku. Roboty ruszą – być może – w III albo IV kwartale 2026 roku, po uzyskaniu decyzji ZRID. Zapytaliśmy GDDKiA o powody opóźnień, kary umowne i koszty. Odpowiedź wpłynęła 31 lipca. I szczerze? Po jej lekturze wiara w szybki finał tej inwestycji znów topnieje.
Przez lata mieszkańcy słyszeli te same zapewnienia z ust polityków ze wszystkich stron sceny. Padały terminy, deklaracje, uroczyste zapowiedzi. Najpierw 2024 rok. Potem 2025. Później wiosna 2026. A dziś? Roboty w terenie mają ruszyć najwcześniej jesienią tego roku, a koniec budowy zaplanowano – warunkowo – dopiero na 2029.
Skierowaliśmy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wniosek o informację publiczną. Pytaliśmy o stan przygotowań, przyczyny opóźnień, ewentualne kary dla wykonawcy, aktualny harmonogram i wpływ przesunięć na koszt inwestycji. Poniżej – punkt po punkcie – to, co odpisał urząd.
Na jakim etapie jest inwestycja?
Formalności wciąż się toczą. Wojewoda Wielkopolski 28 kwietnia 2026 roku wystąpił do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu o uzgodnienie warunków realizacji przedsięwzięcia. Procedura z udziałem społeczeństwa już się zakończyła, a RDOŚ przygotowuje teraz postanowienie w sprawie warunków realizacji.
W terenie natomiast dużo już się wydarzyło – i to widać gołym okiem. Na terenach nadleśnictw wykonano wycinkę drzew, obecnie usuwane są karpiny. Wykonawca szykuje się też do prac archeologicznych. GDDKiA podkreśla, że przygotowania idą niezależnie od procedur administracyjnych – tak, by ekipy mogły wejść na budowę zaraz po decyzji ZRID.
Las już poszedł. Warto o tym pamiętać
Bo o wycince trzeba przypomnieć głośno. Pod nowy odcinek S11 – ten, który kończy się w okolicach Jaracza – wycięto ponad 41 hektarów lasu na terenach Nadleśnictw Oborniki i Łopuchówko. Prace ruszyły jesienią 2025 roku: najpierw w rejonie Nadleśnictwa Łopuchówko, a od grudnia także na gruntach Nadleśnictwa Oborniki. Pisaliśmy o tym pod koniec grudnia – wtedy większość drzew była już usunięta.
I tu robi się nieprzyjemnie. Las – ten realny, pielęgnowany przez pokolenia leśników – został ścięty. Grunty przekazano inwestorowi. A budowy, pod którą ten las padł, wciąż nie ma. Jest za to procedura, postanowienie RDOŚ i harmonogram, który raz po raz się przesuwa. Trudno o gorszą kolejność zdarzeń.
Dlaczego znów się opóźnia?
Umowę z wykonawcą podpisano 3 lipca 2024 roku. Konsorcjum tworzą spółki MIRBUD S.A. i Kobylarnia S.A. Zgodnie z zapisami umowy decyzja ZRID miała zapaść na początku grudnia 2025 roku. Po doliczeniu czasu na przekazanie placu budowy i przerwy zimowej zasadnicze roboty powinny ruszyć po 15 marca 2026 roku.
Nie ruszyły. GDDKiA tłumaczy, że wydłużył się etap uzyskiwania decyzji administracyjnych – pozwoleń wodnoprawnych, decyzji środowiskowej dla połączenia S11 z obecną „jedenastką” na wysokości Parkowa oraz postanowienia RDOŚ.
Zapytaliśmy wprost, ile z tego opóźnienia leży po stronie zamawiającego, ile po stronie wykonawcy, a ile po stronie urzędów. Konkretnego rozbicia nie dostaliśmy. Nie wiemy też, o ile dokładnie wydłużyła się każda z procedur. Szkoda – bo to właśnie tam kryje się odpowiedź na pytanie, kto naprawdę odpowiada za ten poślizg.
A kary? A koszty?
Tu odpowiedź jest wymijająca. GDDKiA nie podała, czy naliczyła wykonawcy kary umowne, ani czy konsorcjum zgłosiło roszczenia wobec zamawiającego.
– Skutki finansowe będą mogły być określone po rozpatrzeniu roszczeń ostatecznych stron, które będą możliwe do rozstrzygnięcia po uzyskaniu decyzji o ZRID – przekazał urząd.
Innymi słowy: rozliczenia poczekają, aż zakończy się obecny etap administracyjny. Nie chcemy wróżyć z fusów, ale przy inwestycji wartej ponad 853 mln zł każdy kolejny miesiąc zwłoki potrafi kosztować konkretne pieniądze. Kto za to formalnie zapłaci – wykonawca, zamawiający czy urzędy – wciąż nie wiadomo. Z punktu widzenia mieszkańca ma to zresztą znaczenie drugorzędne. Bo na końcu i tak płacimy my, podatnicy.
Harmonogram – ten aktualny
GDDKiA planuje uzyskać decyzję ZRID i rozpocząć roboty w III lub IV kwartale 2026 roku. W praktyce oznacza to start najwcześniej jesienią. Zakończenie inwestycji zaplanowano na pierwszą połowę 2029 roku.
Urząd nie podał osobno daty przekazania placu budowy ani dokładnego terminu oddania trasy do ruchu. Szczegółowy harmonogram ma powstać dopiero po decyzji ZRID.
Co GDDKiA robi, żeby nie było jeszcze gorzej?
Urząd zapewnia, że prowadzi rozmowy z organami wydającymi decyzje, by przyspieszyć procedury. Wykonawca organizuje bazy materiałowe i szykuje się do prac archeologicznych. Trwa też zatwierdzanie podwykonawców – tak, by mogli wejść na plac budowy od razu po ZRID.
Co dalej? Kalendarium
III/IV kwartał 2026 r. – RDOŚ w Poznaniu ma wydać postanowienie uzgadniające warunki realizacji inwestycji. Dopiero potem Wojewoda Wielkopolski może dalej procedować ZRID.
III/IV kwartał 2026 r. – planowane uzyskanie decyzji ZRID, badania archeologiczne i rozpoczęcie robót w terenie.
Po decyzji ZRID – wykonawca ma ruszyć z zasadniczymi pracami, a GDDKiA przygotuje szczegółowy harmonogram budowy. Wtedy też możliwe będzie rozliczenie roszczeń stron i policzenie finansowych skutków opóźnień.
Pierwsza połowa 2029 r. – planowane zakończenie inwestycji.
Kluczowe pozostaje więc jedno: postanowienie RDOŚ, a po nim decyzja ZRID Wojewody Wielkopolskiego. Bez nich nie będzie ani dokładnego harmonogramu, ani terminu przekazania placu budowy, ani rozliczenia z wykonawcą. Las już jest wycięty. Reszta wciąż czeka na papier.
Źródło: odpowiedź Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z 31.07.2026 r. na pytania redakcji eoborniki.pl z 20.07.2026 r.












